Kiedyś to zrobię?
Autor: Alicja Stankiewicz
Dnia 20.09.2013
 
Czy zdarza wam się myśleć o przyszłości wyłącznie w kategorii przyszłości? To znaczy, czy kłębią wam się w głowie zdania typu: kiedyś to zrobię, kiedyś tego dokonam, kiedyś przyjdzie na to czas, jeszcze nie teraz, jeszcze za wcześnie, jeszcze nie jestem gotowy/a, potrzebuję jeszcze czasu? Czy zdarza wam się patrzeć na siebie przez pryzmat ciągłych luk, ograniczeń, braku szczęścia, nieodpowiedniej chwili na to co chcecie kiedyś zrobić?
 
Jeśli tak - to zadam wam pytanie - Jeśli nie teraz jest czas i miejsce na rozpoczęcie wędrówki i spełnianie swoich marzeń – to kiedy?
 
Najpierw jesteśmy zbyt młodzi, potem jesteśmy zbyt starzy. Najpierw nie mamy czasu bo się bawimy, potem nie mamy czasu bo pracujemy. Najpierw mamy obowiązki, potem nie mamy obowiązków tylko uczucie straty i przeminionego czasu. A gdzie w tym wszystkim poczucie spełnienia, życia w zgodzie z samym sobą i radości z tego co nas spotkało na przestrzeni lat?
 
Większość z nas ma na uwadze tylko plany minimum do zrealizowania zamiast brać życie za rogi i czerpać z niego idąc na całość. Oczywiście wszystko zależy od naszej gotowości na podejmowanie wyzwań. Aby chwycić byka za rogi trzeba najpierw się na to odważyć a to wiąże się z poskramianiem własnych lęków, obaw, kompleksów bez pokrycia. poczucia własnej niższości i słabości TU i TERAZ. Jednak tu i teraz wolimy aby zrobił to za nas ktoś inny, a my z boku popatrzymy jak on to robi, z nadzieją że trochę nam się dostanie chwały i splendoru w nagrodę za czyjeś zwycięstwo. Potem jesteśmy rozczarowani bo jako widzowie, tak też jesteśmy traktowani. Za to „torreador” przechadza się w chwale lub cierpi w wyniku odniesionych ran. Widzimy jak chwała wynosi torreadora na wyżyny. Wtedy towarzyszy nam zazdrość, nuta rozgoryczenia i żalu, że to nie my spróbowaliśmy. Żałujemy straconej okazji, wspominamy to co nam przeszło koło nosa, żywimy się tęsknotą za straconą szansą i wmawiamy sobie, że teraz to już jest za późno aby samemu spróbować. Sami siebie wpędzamy w poczucie straty i winy za nie podjęte działania. Za to, w razie porażki „torreadora”, cieszymy się, że nas to ominęło, że mieliśmy nosa aby nie próbować i ogólnie jesteśmy zadowoleni, że pozostaliśmy na swoim nie lubianym miejscu. Tylko czy jest z czego się cieszyć? Brak porażki to brak okazji do samodzielnego formowania własnego JA. To brak możliwości doświadczania, wzmacniania siebie, swoich metod i działań pozwalających na osiąganie coraz to wyższych szczytów. To brak możliwości dawania sobie szansy na bycie szczęśliwym a na starość mniej zgryźliwym. TU i TERAZ każdy siniak, każde nieudane przedsięwzięcie, któremu się opieramy, które próbujemy uleczyć, daje nam niesamowitą siłę aby iść dalej gdzie możemy realizować nasze najskrytsze marzenia, pragnienia, oczekiwania, wartości. Dzięki walce z własnymi słabościami zyskujemy niesamowite poczucie kontroli i sprawstwa w tym co robimy. Zyskujemy poczucie satysfakcji i wpływu na swój los. Oczywiście jest wielki trud i wysiłek ale jest też nagroda. Nabieramy wiary we własne siły i możliwości. Przestajemy się bać życia i tego co nas w nim spotyka. Dostajemy skrzydeł, które nas wynoszą wysoko do nieba a z góry każdy przebyty trud czy niepowodzenie rysuje się jako mała niewyraźna i nieznacząca kropka. I najważniejsze – dzięki wierze we własne siły idziemy przez to życie na swoich warunkach, w zgodzie z samym sobą co pozwala się cieszyć tym co i jak robimy. Dzięki determinacji i pozwoleniu na doświadczanie możemy budować swój szczęśliwy świat TU i TERAZ. Czego sobie i wam życzę :-)
 
Alicja Stankiewicz, ACC ICF
Coach metody CoachWiseTM
Trener, psycholog
 
Powyższy tekst jest chroniony ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
© Copyright by Alicja Stankiewicz
 
 

Coaching dla sportowca.
Autor: Alicja Stankiewicz
data: 24.09.2012
Każdy zawodowy sportowiec marzy o tym aby zaistnieć jako profesjonalista i zdobyć upragnione medale i stanąć, na przykład, na najwyższym olimpijskim podium. Przygotowaniom towarzyszy ciężka praca fizyczna na treningach oraz emocje, które targają zawodnikiem w związku z przeżywanym stresem i presją otoczenia aby być jeszcze lepszym niż do tej pory.
 
Sportowiec ćwiczy godzinami, słucha wskazówek trenera, i stara się sprostać jego oczekiwaniom i wymaganiom. Ale czy to wystarczy aby stać się tym najlepszym? Okazuje się, że jednak nie zawsze ci najlepsi sięgają po trofea wygranej. W najważniejszych chwilach tracą oni poczucie pewności siebie, przestają wierzyć, że to właśnie im się uda. Zaczynają świadomie lub nie, bać się że spotka ich porażka. Swoją energię skupiają na tym, że są od nich lepsi, że sami są za słabi, lub ich poziom lęku i postawiona poprzeczka paraliżują zamiast wspierać działania. Tak mocno koncentrują uwagę na negatywnym myśleniu, że tracą z widoku cel.
 
Rozwiązaniem może być praca sportowca z coachem.
Celem współpracy Coacha (trenera osobistego) i Klienta (sportowca) jest opanowanie przez sportowców sztuki sterowania emocjami oraz nauka samokontroli, dzięki czemu zmniejszą oni ryzyko popełnienia błędów w najtrudniejszych momentach walki. Coach pomaga klientowi w opanowaniu umiejętności kierowania własnymi zasobami umysłowymi, wzmocnieniu automotywacji do działania, a przede wszystkim w opanowaniu wewnętrznego paraliżującego lęku i ograniczeń blokujących efektywne działania. Dzięki temu Klient zwiększa swoją koncentrację na celu, a procesy uwagi skupione są na pozytywnych rozwiązaniach zamiast negatywnych obawach.
 
Przed zawodami sportowcy doświadczają ogromnie wysokiej presji i żądań kierowanych pod ich adresem. Praca z coachem może pomóc między innymi w złagodzeniu dokuczliwego stresu, utrudniającego działanie, i nauczeniu wykorzystywania go do osiągania lepszych rezultatów.
 
Praca z coachem może być uzupełnieniem pracy sportowca z trenerem. Trener uczy, pokazuje, poprawia działania – jest więc nauczycielem i doradcą. Coach natomiast jest osobą, która nie mówi Klientowi co i jak ma robić, bo wierzy, że on sam w sobie ma potrzebne zasoby i umiejętności. Coach to osoba, która poszukuje z klientem najlepszej drogi do osiągnięcia sukcesu. Korzysta przy tym z pytań i wizualizacji.
 
Co daje praca z Coachem?
Przede wszystkim – wsparcie osoby która nie jest emocjonalnie związana z układem jaki się tworzy między trenerem a sportowcem w chwilach podwyższonego napięcia i pracy nad przygotowaniami do startów. Pozwala odkryć świadomość własnych możliwości i ograniczeń oraz tego jak sobie z tym radzić. Daje możliwość nauczenia się sterowania swoja uwagą zamiast bycia nią sterowanym oraz pozwala na ukierunkowanie siebie na zdobywanie celu zamiast na jego nie tracenie. Pomaga osobom, które utknęły w jakimś punkcie, chcą iść do przodu tylko poszukują dodatkowych rozwiązań i możliwości jak taką drogę najlepiej obrać.
 
Coach może stanowić bezpieczną przystań w momentach zwątpienia, spadku formy czy braku motywacji do dalszych działań. Pełni rolę cheerleader’ki  która zagrzewa i jest przy Kliencie gdy ten jej potrzebuje. Co ważne –coaching nie zagłębia się w przeszłość, nie ocenia i nie naprawia. Coach przyjmuje Klienta takim jaki on jest z wiarą, że Klient da radę i może być sam sobie sterem i okrętem płynącym do wybranej przystani. Coach pomaga tylko Klientowi to sobie uświadomić – wtedy świat stoi przed nim otworem.
 
W coachingu – nikt nikogo nie leczy. Coach nie pyta „jak się czujesz?” tylko „co możesz z tym zrobić aby było lepiej?”. Coach nie pyta „co robiłeś?” tylko szuka rozwiązań jak najlepszych dla klienta – w sytuacji w jakiej znalazł się TERAZ.
 
Serdecznie zapraszam,
 
Alicja Stankiewicz
COACH CoachWiseTM
Trener, Psycholog


Powyższy tekst jest chroniony ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
© Copyright by Alicja Stankiewicz


Akademia
Aktywnej Edukacji Montessori w Konstancinie-Jeziornie.
SZKOŁA Z DUCHEM.
Autor: Alicja Stankiewicz
data: 20.05.2012
 
Sami o sobie mówią i piszą, że są „Szkołą z Duchem”. A czym jest ten Duch? W definicji encyklopedycznej to: ”w folklorze ludowym i w spirytyzmie istota inteligentna, żyjąca po śmierci fizycznej człowieka, bytująca w świecie pozamaterialnym” oraz „duch zespołowy –który jest pozytywną społeczną cechą grupy ludzi albo drużyny (…) żeby móc spełnić określone zadania”*. W moim przekonaniu obie te formy można zauważyć w szkole przy ul. Mirkowskiej 39 w Konstancinie-Jeziornej. Jest też ten trzeci, bardzo ważny Duch, powiązany z pierwszym. Z moich obserwacji, jest to duch działający w oparciu o zasady: twórczości, zaangażowania, akceptacji, zaufania, obecności i partnerstwa.
 
Pierwszy Duch.
Niewątpliwie nad wszelkimi działaniami, podejmowanymi inicjatywami, sposobem nauczania i stosunkami nauczyciel-uczeń, czuwa Maria Montessori i jej Duch filozofii traktowania i postrzegania małego człowieka jako istoty kompletnej i zdolnej do samodzielnego rozwoju. Zgodnie z jej podejściem w pedagogice szkolnej należy: „Nie przekazywać stanu rzeczy ale interesować zdobywaniem umiejętności, które determinują długotrwałe i skuteczne uczenie się”*.
 
W Akademii Aktywnej Edukacji Montessori w Konstancinie-Jeziornie nauczyciele podchodzą do swojej pracy z pełnym zaangażowaniem, zapewniają dzieciom spontaniczną i twórczą aktywność poprzez przygotowane autorskie programy nauczania wychodzące poza typowy schemat edukacyjny. Można by nawet powiedzieć – działanie poza schematem jest czymś normalnym, a nawet na swój sposób – wymaganym w tej szkole. Tak naprawdę jakby przyjrzeć się bliżej – to trudno znaleźć tutaj jakikolwiek schemat – poza tym czego wymagają przepisy Ministerstwa Edukacji.
 
Co jest poza schematem?
Przede wszystkim jest to szkoła bez dzwonków. Nauczyciele i dzieci sami kontrolują czas trwania lekcji. Lekcje prowadzone są tak, aby każde dziecko mogło w swoim tempie rozwijać indywidualne umiejętności, zdobywać wiedzę i kompetencje, wzmacniać swoje poczucie wartości i cieszyć się z samodzielnie odniesionego sukcesu.
 
Lekcja - to nie wykład, a interaktywna forma mająca na celu zaangażowanie dzieci w proces edukacyjny. Chociaż w każdej klasie są ławki, taka ławka nie stanowi ograniczenia w twórczej pracy dziecka. Uczniowie sami wybierają czas i miejsce pracy. Mogą pracować na podłodze, rozkładając i czytając potrzebne do stworzenia na papierze A3 przestrzennej formy opracowywanego tematu. Mogą pracować samodzielnie lub z partnerem rozwijając w ten sposób swoje indywidualne uzdolnienia, wykorzystując naturalne predyspozycje przy jednoczesnym zachowaniu reguł społecznych.
 
Dzieci wiedzą i uczą się, że maja prawo do pracy „na swoich warunkach” przy jednoczesnym poszanowaniu innych, wywiązywaniu się z podjętych działań co stanowi dobry punkt wyjścia do nauki realnej oceny swoich umiejętności.
 
Drugi Duch.
Każda lekcja stanowi element prowadzonego właśnie w szkole projektu, co oznacza, że matematyka współistnieje z językiem polskim i przyrodą, tworząc jedną całość, a nie oddzielne, oderwane od siebie przedmioty. Co to znaczy? Znaczy to tyle, że pojęcie „pieniądz” stanowi nie tylko przedmiot obliczeń matematycznych, ale również temat do rozważań humanistycznych czy doświadczeń przyrodniczych. Od pierwszej klasy dzieci przygotowują takie projekty, wspólnie kultywując swojego drugiego Ducha - ducha pracy zespołowej. Pracują w zróżnicowanych wiekowo grupach, ucząc się z jednej strony współpracy, zrozumienia, negocjacji i dochodzenia do kompromisów, co do tego jak taki projekt powinien wyglądać. Z drugiej strony – nabywają umiejętności prowadzenia prezentacji, radzenia sobie ze stresem wystąpień publicznych, reagowania na zachowania i pytania audytorium oraz odpowiadania na te pytania, nawet wtedy, gdy nie znają odpowiedzi. Błędy, jakie pojawiają się w pracach stanowią punkt odniesienia do dalszego rozwoju dziecka przy jednoczesnym zapewnieniu mu bezpiecznego dla jego poczucia wartości sposobu uzupełniania wiedzy. Przyjmowanie błędów w atmosferze akceptacji dla ich popełniania (zamiast dezaprobaty) stanowi moim zdaniem jeden z najważniejszych elementów edukacji w tej szkole. Dzięki racjonalnemu podejściu do tego, co się nie udaje i traktowanie tego jako coś, co towarzyszy nam w życiu na co dzień, stanowi najlepsze przygotowanie do przyszłego życia społecznego i zawodowego.
 
Ta szkoła kocha błędy, tak jak kochała je Maria Montessori. I TO JEST PIĘKNE! A co najważniejsze – sama szkoła i jej nauczyciele jeśli popełniają błędy (jak każdy) to potrafią o nich konstruktywnie rozmawiać z dziećmi i z rodzicami!
 
Trzeci Duch.
Trzecim duchem według mnie są zasady, które towarzyszą pracy nauczyciela z uczniem. Każda z przedstawionych zasad jest jednocześnie potrzebą uczących się w szkole dzieci i te potrzeby są zaspokajane:
 
Lp.
Zaobserwowana
ZASADA
Zaspokojona POTRZEBA DZIECKA
1
Zaufanie
pomóż mi to zrobić samodzielnie, zaufaj, że dam radę
2
Obecność
bądź ze mną, gdy to robię, ćwicz ze mną, zachęcaj
3
Tworzenie
wspieraj moje pomysły, ukierunkowuj moje działania, nie naprawiaj
4
Akceptacja
pozwól mi uczyć się na błędach, pozwól mi je pokochać
5
Partnerstwo
pozwól mi na elastyczność, zbieżność z Tobą w działaniach
6
Zaangażowanie
daj odczuć, że Ci na mnie zależy
(opracowanie własne)
 
Zakończenie:
W swojej pracy zawodowej, spotykając się z wieloma osobami, widzę jak często strach przed oceną i popełnieniem błędów powstrzymuje dorosłych już ludzi przed działaniem. Sposób, w jaki przeżywają porażki, w jaki stosują zawoalowaną komunikację, nieumiejętność podjęcia ryzyka, strach przed zmianą i oceną innych czy nadmierny perfekcjonizm wyuczony przez lata, jako forma ochronna własnego JA, przeszkadzają ludziom bogatym w wewnętrzne wspaniałe zasoby w rozwinięciu skrzydeł, podjęciu wyzwania, życiu na swoich warunkach i w byciu po prostu szczęśliwymi.
 
Akademia Aktywnej Edukacji Montessori chociaż nie stanowi czystej formy edukacji przyjętej przez panią Marię, jest miejscem, które daje dziecku swobodę myślenia, podejmowania decyzji, akceptacji swoich mocnych i słabych stron, uczy umiejętności radzenia sobie z trudnościami i co bardzo ważne - samokontroli. Uczy tego, że każdy ma prawo głosu i prawo do bycia wysłuchanym, dzięki czemu Akademia jest miejscem pozwalającym na wychowanie młodych ludzi w Duchu poczucia własnej wartości i wpływu na swój los.
 
Jako mama, której pociecha jest częścią Szkoły z Duchem, cieszę się otwartością i wzrastającą pewnością siebie u mojego dziecka. Cieszę się, że każdy dzień w domu jest uważany przez moją córkę za dzień stracony, bo nie była w szkole, w której kocha być. Cieszę się, że gdy jej coś nie wychodzi, to uczy się o tym mówić i szukać rozwiązań. Cieszę się, że ma szansę próbować swoich sił w każdym możliwym konkursie, olimpiadzie, teście, jaki tylko sobie wybierze, bez względu na to czy jest prymuską w danej dziedzinie, czy nie.
 
Jedyną rzeczą, jaką jako rodzic chętnie bym zmieniła, to nie pasujący do całej tej filozofii budynek szkoły, który pomimo swoich mankamentów dla samych dzieci nie stanowi żadnego problemu. One codziennie do niego przychodzą nie ze względu na wygląd, ale ze względu na nauczycieli, którzy tam pracują i atmosferę pracy, jaka im towarzyszy.
 
Jestem przekonana, że działania i forma, w jakiej prowadzona jest szkoła stanowią mocną podstawę do dalszego społecznego i twórczego rozwoju uczących się w niej dzieci. Widzę, że dzięki podejmowanym inicjatywom, takim jak „Choinka marzeń” czy ”Szpik pozwala ujść z życiem” moje dziecko ma możliwość uczestniczenia w projektach uwrażliwiających drugiego człowieka na potrzeby innych poprzez własne zaangażowanie.
 
Za to wszystko jako mamaDZIĘKUJĘ.
Alicja Stankiewicz – mama in flow
 
Powyższy tekst jest chroniony ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
© Copyright by Alicja Stankiewicz


artykuł znajduje się też na stronie
http://projektpiaseczno.pl/?p=2465

Źródła:
1.       Horst Klaus Berg, „Maria Montessori – poszukiwanie życia razem z dziećmi. Odpowiedzi na aktualne pytania pedagogiczne.”, Jedność HERDER, Kielce 2007

   
Zapraszam do wysłuchania wywiadu jakiego udzieliłam 25.05.2012 dla Radia Mazowsze. Tematem jest coaching i wpisująca się w ideę coachingu szkoła - Akademia Aktywnej edukacji Montessori mieszczącej się w Konstancinie - Jeziornie.
http://www.youtube.com/watch?v=xMMkk68VgL0&feature=g-upl